O autorze
Lat 28. Przypadkowy Magister ekonomii. Od ponad 12 lat DJ klubowy i radiowy, ale także organizator i promotor imprez, twórca audycji radiowych, producent i wydawca płyt. Był kaowcem kilku modnych miejsc w Polsce. Przeżył krótki epizod jako restaurator, jeszcze krótszy jako konstruktor kolumn Hi-Fi. Grał u boku największych światowych gwiazd sceny klubowej, także za granicą. Wiele z tych gwiazd ściągnął na występy do Polski. Kilkukrotnie miał przyjemność gotować w tzw. telewizji śniadaniowej, czyli ma teoretyczne podstawy, aby być krytykiem kulinarnym w modnym programie TV. Od jakiegoś czasu prowadzi firmę, dzięki której na imprezach mniejszych i większych pojawiają się znakomitości muzyczne ze Świata lub po prostu bardzo popularne twarze, to znaczy zagraniczni "celebryci". Tata 8 miesięcznego Franka, którego z premedytacją wychowa na piłkarza.

W 2011 roku magazyn Malemen umieścił Dionizego na prestiżowej liście "30'stu przed 30'stką", czyli wśród 30 młodych Polaków, którzy mogą zmienić Polskę. Dionizemu jeszcze się nie udało, ale bardzo się stara...

Sandra B, Inglisz oraz Daft Punk

Mój blog miał być o Warszawie, muzyce i jedzeniu, czyli o tym co sprawia mi najwięcej przyjemności. O tym, czym żyję. Z wyłączeniem rodziny, bo o tym się nie pisze. Po prostu.

Dawno nic nie pisałem, bo nic, ale to absolutnie nic nie zmusiło mnie do jakichkolwiek uczuć poza obojętnością. Nie robią na mnie wrażenia kolejne burger-bary, wyrastające przy warszawskich ulicach niczym grzyby po deszczu. Niedługo dobijemy pewnie 50‘ciu takich miejsc, a nikt i tak nie ma pojęcia, na czym polega prawdziwy, prosty burger. Nie zrobiły na mnie wrażenia ostatnio wydane płyty, o których prasa, internet i przede wszystkim Facebook nad-informują. James Blake* jak zwykle jest smętny. Fox** jak zwykle jest genialny, ale płytę kładą wokalnie zaproszeni wokaliści. Daft Punk*** i ich nowa płyta jest odkrywcza i świeża tylko dla tych, którzy muzykę, w ogóle - jako zjawisko, odkryli kilka miesięcy temu. Innymi słowy - bryndza. Gdyby dodać do tego fakt, iż w telewizji nie ma już absolutnie nic, co sprawiałoby mi jakąkolwiek przyjemność****, otrzymalibyśmy bardzo blady obraz rzeczywistości w jakiej się znajduję.



I w tej nicości i beznadziei nagle wyłoniła mi się Ona! Postać, która zachwiała moim mizernym i transparentnym światem. Postać, dzięki której nabrałem siły i wigoru do poszukiwań. Postać, dzięki której doceniłem beznadzieję, w jakiej się znalazłem i uznałem, że wcale nie jest tak źle. Postać, która wyrwała mnie z marazmu...

... Sandra Borowiecka!!!

Pewnego wieczoru, robiąc kolejny beznadziejny i nic nie wnoszący do czegokolwiek zapping po kanałach, trafiłem na TVN i program „Uwaga”. Myślałem że to „Kulisy sławy w Uwadze”, bo leciał wywiad na lotnisku z pewną kobietą. Myślałem, że to gwiazda jakiegoś serialu. Ależ bylem w błędzie!!!

To była Sandra Borowiecka. 24 latka z Warszawy, która jakiś czas przed tym wywiadem wydała swój manifest, a tego wieczoru - ze mną jako widzem, wylatywała z Polski. O co chodzi? Co to za wywiad? O czym? Mógłbym to opisywać godzinami, bo naprawdę sprawiło mi to tyle radości, że obejrzałem z odtworzenia jeszcze kilka razy, ale żeby zaoszczędzić Wam wasz cenny czas, po prostu wkleję linka do wideo:

http://tvnplayer.pl/programy-online/uwaga-odcinki,351/odcinek-3620,praca-za-6-zloty-zagodzine-zabija-mnie,S00E3620,20319.html

Obejrzeliście? Jak wrażenia? Zrozumieliście o co chodzi? Zrozumieliście o co Sandrze chodzi? Zrozumieliście o co w ogóle chodzi?

Jeśli z jakichkolwiek powodów nie obejrzeliście, zrobię Wam mały „bryk”:
Sandra ma dosyć pracy za 6 zł / godzinę
Sandra jest/chce być/będzie dziennikarką
Sandra wylatuje do Londynu
Sandra jest z wyglądu kompletnie nie podobna do nikogo
Sandra mówi do redaktora prowadzącego po imieniu*****
Sandrze się nie udało zostać dziennikarką przez Jarka i Donalda
Sandra zrobi karierę w Anglii
Sandra już nie jest pewna czy wyleci do Londynu
Sandra jest przekonana, że w Anglii się jej uda
Sandra nie ma gdzie spać w Anglii
Sandra nie mówi dobrze po angielsku
Sandra dobrze czuje się przed kamerą
Sandra nie skończyła studiów
Sandra wie wszystko

W moim „bryku” wiele pominąłem. Polecam obejrzeć. Nawet kilka razy. To jest niesamowicie pouczający materiał.

Wnioski każdy niech wyciągnie własne. Wierzę, że czytelnicy NaTemat wyciągnął odpowiednie. Ja dla Was wyciągam 3 następujące wnioski/obserwacje/spostrzeżenia, bo na tych trzech najbardziej mi zależy. Uwaga, oto one:

I Wniosek.
Jako człowiek, który dużo podróżuje i jeszcze więcej podróżował, apeluję do Was - jeśli gdzieś wyjeżdżacie załatwcie sobie wpierw sprawdzone miejsce tzw. noclegu.

II Wniosek.
Jeśli zaproszą Was kiedykolwiek do telewizji, przemyślcie sobie co chcecie osiągnąć obecnością na ekranie. Zaplanujcie sobie jakiś plan swojego występu. Nie każdy jest Marcinem Prokopem, który w każdej sytuacji sobie poradzi. Zazwyczaj brak planu połączony z ograniczonymi możliwościami i/lub umiejętnościami wychodzenia z trudnych sytuacji prowadzi do żenady, której byliśmy świadkami oglądając powyższy materiał. Ową żenadę dopełnił Tomasz Kubat, oświadczając po emisji programu, że Pani Sandra (pomimo upory, pewności i swojego manifestu) jednak wylot przełożyła w tydzień.

III Wniosek.
Uczmy się języków. To jest głośny i szeroki apel. Do wszystkich. Wyobraźmy sobie, że gdyby wszyscy uczyli się języków i mówili płynnie i pięknie w wielu językach, to i Pani Sandra miałaby szanse na karierę w Londynie. Nie musiałaby szukać szczęścia w „Uwadze”. Nie musielibyśmy tego oglądać. Moglibyśmy spędzić czas przyjemniej - na przykład słuchając muzyki. Moglibyśmy wreszcie słuchać polskich wykonawców, którzy wreszcie (!!!) pięknie śpiewaliby po angielsku. Lub francusku. Ba, nawet po niemiecku.

To jest klucz do szczęśliwej przyszłości.

I tego Wam oraz sobie bardzo życzę.

* James Blake „Overgrown” - ...smęty, smęty, 2 żywsze piosenki, smęty, smęty...

** Fox „Fox” - druga płyta, moim zdaniem najlepszego polskiego producenta. Fox gdyby miał do dyspozycji szpadel ogrodowy i litr miodu też pewnie nagrałby coś świetnego. Niestety zaproszeni goście nie dorównują Fox’owi i ciągną płytę w dół. Potencjał mocno eksportowy... niestety ograniczony wokalnie.

*** W latach 90‘tych identyczną muzykę robił np. Felix da Housecat aka Thee Maddkatt Courtship (przykład poniżej)i dziesiątki innych producentów. W latach 2000 - 2010 cała masa funkowych projektów grała tak, że nowy DP to pikuś. Dla przykładu chociażby Bootsy :)




A na koniec trochę muzyki. Po „angielsku”. Inspirowanej Sandrą Borowiecką.
Trwa ładowanie komentarzy...