2012 podsumowany 3 płytami i 10 singlami

Grudzień to czas infekcji dróg oddechowych i podsumowań kulturalnych. Podsumowują wszyscy i wszystko. Aktorzy- filmy, muzycy- muzykę, pisarze- książki występowacze- seriale itd... Podsumowań, rankingów i zestawień otrzymujemy w brud, a wszystko to po to, aby robiący rankingi mogli się swoją wiedzą i gustem podpucować. Podpucuję się też i ja!!!

Oto moje bardzo eklektyczne zestawienie muzyki, która w tym roku zrobiła na mnie największe wrażenie. W celu zrobienia tego zestawienia (specjalnie dla czytelników NaTemat) przebrałem całą swoją kolekcję domową (całe tony „czarnej” muzyki), przenośną (tutaj preferuję klimaty z gitarą w tle) oraz klubową (wszelkie możliwe odcienie muzyki house). Szczerze polecam... 3 płyty i 10 singli. Mam nadzieję, że wyszło z tego coś wartego uwagi i na każdą muzyczną okazję.

3 Najlepsze płyty 2012:

Frank Ocean - Channel Orange

Bezapelacyjnie najlepsza płyta tego roku!!! Frank Ocean w 55 minut (bo tyle trwa to wydawnictwo) odwiedził wszystkie możliwe zakątki czarnej, kilka elektronicznej i ze dwa rockowej muzyki, z gracją i w stylu jakiego nie dane mi było słyszeć od niepamiętnych czasów. Tytuł płyty roku przyznałbym zresztą za sam singiel „Pyramids”, ale całość jest znakomita. Płyta tak świeżą i inteligentna jak hodowane na ultra-GMO pomarańcze wyposażone w sztuczną inteligencje. Pewien znakomity, zagraniczny krytyk muzyczny napisał, że Frank Ocean tworzy „progresywne R&B”. Ja uważam, że „Channel Orange” to po prostu progresywna muzyka w ogóle i wszyscy inni w 2012 byli 3 kroki z tyłu. REWELACJA!!!

James Vincent McMorrow - Early In The Morning
Stara szkoła pisania pięknych piosenek nigdy nie zginie. Pseudo czarny głos i tępy dwukrotnie skompresowany beat (czyli cała dzisiejsza scena pop) nigdy nie przebije możliwości jakie dają szczery głos (stawiający dęba włosy na całym ciele) i uczciwa gitara (przeszywająca i kojąca zarazem). James Vincent jest dla mnie takim męskim odpowiednikiem Adele - piosenki ma piękne, proste, mądre, napisane idealnie pod swoje możliwości wokalne, szczere... Słów mi brak. Po prostu 13 pięknych, nic nieudających piosenek.

David Byrne & St. Vincent - Love This Giant
Przyznam szczerze i od razu - z różnych powodów, ale nigdy nie byłem wielkim fanem David’a i Talking Heads, więc do płyty podchodziłem kompletnie bez emocji. I tu niespodzianka!!! Cudowna płyta - mądry POP, świetne piosenki, kontrastujące ze sobą ale i niesamowicie spólne wokale i niesamowita sekcja dęta. Bardzo dziwne wydawnictwo - niby łatwe w odbiorze, ale zarazem dające tyle satysfakcji z prostego słuchania. Do tego genialne zrealizowana i brzmiąca płyta.



Najlepsze Utwory / Single 2012:

Frank Ocean - Pyramids (wersja płytowa)
9 minut muzycznego nieba. Cała współczesna muzyka w pigułce.


James Vincent McMorrow - If I Had A Boat
Gdyby tak śpiewano przy ogniskach, polubiłbym Mazury.


Michael Kiwanuka - Tell Me A Tale
Najbardziej stylowy singiel tego roku.


Ruby Goe - Badman
Petarda!!!


Goapele - Break Of Dawn
Standardowo genialny głos Goapele + wreszcie dobra produkcja.


Nicone, Sascha Braemer - Dreamer (Edu Imbernon remix)
Najlepsza porcja głębokiej muzyki klubowej w tym roku.


HunterGame - Touch Me
Druga najlepsza porcja głębokiej muzyki klubowej w tym roku.


Jay-Z & Kanye West - No Church In The Wild
Najlepsza piosenka, ze świetnej płyty, największego obecnie duetu w muzyce


Kings Of Tomorow - Show Me
Najlepsza porcja wokalnego house’u w tym roku. Szkoda, że tak się już nie gra w klubach.


Alicia Keys - Brand New Me
Alicia wreszcie wydała coś, co warte jest jej niewyobrażalnego talentu.
Trwa ładowanie komentarzy...